Patriotyzm zasadza się na przekonaniu iż swojego państwa nie powinno się mieć w dupie, mimo że państwo to robi wszystko, żeby Ci pokazać, że ono Ciebie w dupie, i owszem, ma.
Tagi: patriotyzm
skomentuj (1)
Myślę, że nie tylko mi zdarzyło się dziś podpatrywać w mediach przekazy z amerykańskich uroczystości w rocznicę 9/11. Niegasnąca pamięć, ból, tęsknota za ofiarami, rozpacz ich rodzin, emocje wyrażane naturalnie, bez skrępowania. George W., Bill i Barack obok siebie, ponad podziałami politycznymi...
I myślę też, że nie tylko w mojej głowie zrodziła się nieprzyjemna refleksja, że taka pamięć, takie upamiętnienie naszej katastrofy smoleńskiej nie jest u nas możliwe. Jest przepaść między poziomem świadomości obywatelskiej społeczeństwa naszego a - Ameryki. Jest przepaść między klasą naszej sceny politycznej a - amerykańskiej. Ameryka nie uległa pokusie politycznego skonsumowania swojej wielkiej tragedii, zbudowania na niej medialnie atrakcyjnego, bo ostrego podziału politycznego. Kwestia smaku, poziomu, klasy, których brakuje naszym politykom. Jest to też dla mnie argument przeciw spełnieniu się marzenia, które jednoczy PO i PiS - o systemie dwupartyjnym w stylu amerykańskim. Nie dorośliśmy.
Dziesięć osób z "pokładu" miałem okazję poznać osobiście. Były to osoby z różnych stron sceny politycznej i spoza niej. To "moi" ludzie. Chciałbym wspominać ich i pozostałe ofiary katastrofy smoleńskiej tak, jak Amerykanie wspominają ofiary 9/11. Bez skrępowania własnych emocji tym, że opowiadam się po jakiejś stronie. Bez polityki w tle, ba, na pierwszym planie.
Niniejszym wywiązałem się też z wcześniej danej obietnicy. Napisałem, co sądzę o Smoleńsku.
Wrodzone lenistwo dziadowskie powoduje, że reanimuję bloga po niemal trzech miesiącach. Temat jednak bardzo zacny. Nie mogłem się powstrzymać :) Otóż druga antena naszej-ci publicznej telewizji w środku kampanii wyborczej uracza nas nową telenowelą.
Zapytacie - co z tego? Ano to, że, jak przewiduję, fabuła tejże będzie jednym z gorętszych tematów przedwyborczego czasu. Nie wynika to wprawdzie z oględnej notki z komunikatu prasowego: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/wiadomosci-z-drugiej-reki-od-5-wrzesnia-w-tvp2 , jednak z ustaleń serwisu pudelek.pl - i owszem: http://www.pudelek.pl/artykul/33870/w_dwojce_bedzie_serial_z_gejami/ ! Cała Polska będzie się więc ekscytować orientacją seksualną najbardziej znienawidzonej przez IV Rzeczpospolitą twarzy części mediów określanych przez nich jako publikatory usłużne "Układowi". Nie można już było zastosować bardziej prostackiego klucza, by każdy widz nazwiska bohaterów sobie rozszyfrował. Jak można się domyślić, gdy wiele miesięcy temu Rzplita nr IV uczestniczyła jeszcze w rozdaniu kontrolującym biedne nasze-ci publiczne media, zapadły decyzje co do produkcji tejże niewinnej mydlanej opery. Rozdanie się zmieniło, a bomba zainstalowana w szambie cichutko sobie tykała. Aż do dzisiaj. Dziś nastąpi tegoż wychodka eksplozja.
Zupełnie nie ma szans, by kampania wyborcza była merytoryczna.
P.S.
Zadziwiłem samego siebie... Powołałem się na pudelka!
Tagi: telewizja, wybory, wyborcza, lis, kampania, rusin, walter, publiczna
skomentuj (0)
brnę dalej w ten nieco nieudany początek blogowania i pogrążam się uroczo w opinii ewentualnych czytelników.
zacznę mocno i zgryźliwie. ustrój panujący w naszym kraju nie jest demokratyczny. zapachniało teorią spiskową? brnę dalej...
jeśli mówimy o demokracji, to uważamy za oczywiste, że poglądy, idee, nurty myśli politycznej są równouprawnione wobec analizującej je i oceniającej opinii publicznej. reprezentanami takowych prądów są stronnictwa i partie polityczne. wydawałoby się, że powinny one mieć równy dostęp do tejże opinii. tymczasem w Polsce tak nie jest.
weźmy za przykład Unię Polityki Realnej z jej czarującym Don Kichotem libertarianizmu Januszem Korwinem-Mikke albo z przeciwnej flanki - powiedzmy - Partię Zielonych. Czym te stronnictwa różnią się od Platformy Obywatelskiej lub Prawa i Sprawiedliwości? wobec systemu prawnego, regulującego rejestrację działalności politycznej, niby niczym. a jednak...
są w naszym kraju partie równe i równiejsze. różnicą jest to, czy się jest w parlamencie, czy nie. z obecności w owym wynikają zasadnicze fory. kasa. partie parlamentarne, w pewnym uproszczeniu, dostają stały publiczny pieniądz, zależny od swego pogłowia w parlamencie. ci natomiast, którym nie udało się przebić przez pięcioprocentowy próg wejścia (czy choćby trzyprocentową barierę, gwarantującą zwrot części budżetu kampanii wyborczej) zdani są w zasadzie tylko na składki członkowskie.
równiejsi mają zatem budżetową stabilizację, pozwalającą planowo uprawiać na ciele społeczeństwa swoje dosyć kosztowne zabiegi inżynierii socjotechnicznej. równi muszą się głowić, jak przebić się do opinii publicznej za budżety o rzędy wielkości niższe.
to nie jest sprawiedliwe. nie ma w tym równości. nie ma to nic wspólnego z prawdziwą demokracją. winny jest system finansowania partii politycznych. z tak skonstruowanego systemu wynikają jeszcze inne patologie ale o tym innym razem.
tymczasem - czy pogrążyłem się już wystarczająco? nie? wszystko przede mną... i dobrze się domyślacie, tak! niebawem napiszę o Smoleńsku :)
Tagi: polityka, demokracja, sejm, parlament, zieloni, partia, upr, zielonych
skomentuj (1)
otóż...
namawiają mnie usilnie, żebym w końcu coś tu zaczął pisać. rzeczywiście, po trzech kwartałach od założenia tutaj konta - czas już chyba najwyższy. już na początku macie więc pewien przyczynek do wiedzy o mnie. w działaniu nie jestem zbyt konsekwentny.
nieco więcej o mnie. jak napisałem gdzie indziej, parafrazując słowa pewnej piosenki, napisanej przez innego dziadygę a śpiewanej przez jeszcze innego - jestem niczyim dziennikarzem. poza tym jestem zatwardziały. zatwardziałość objawia się w konserwatyzmie, konsekwencji w byciu singlem i refleksyjnej obserwacji zjawisk dziejących się w otaczającym świecie, śmigających obok mnie - refleksyjnego i zatwardziałego - niczym żółwie z pewnego dowcipu i z pewnego stłuczonego terrarium.
tytułem tego wstępu wymienię kilka tych odrzutowych żółwi: rewolucja informatyczno-telekomunikacyjno-technologiczna, polska-ci-nasza rewolucja społeczno-polityczna, no i jeszcze parę innych rewolucji, które, jak wspomniałem wcześniej, zapierdalają, nic sobie nie robiąc z obserwujących je zgryźliwie i wstydliwie jednak podziwiających zatwardzialców.
tytułem technikaliów - w czasach, gdy standardy zapisu polskich znaków w maszynach obliczeniowo-komunikacyjnych krystalizowały się jeszcze - pisałem bez polskich diakrytyków. późniejsze wynalazki w gatunku czata, czy komunikatora, oduczyły mnie różnicowania liter na wielkie i niewielkie. co ciekawe - nie miałem problemu z przełączaniem się między zdegenerowanymi ciągami alfanumerycznymi a pismem kwiecistym na papierze pachnącym... czynię w tym blogu z rozmysłem już pewien kompromis - literom wielkim mówię nie, ogonkom - i owszem. no ale ponieważ jestem niekonsekwentny...
Tagi: wstęp, dziad, dziadzia, dziadyga
skomentuj (0)